Twoje włosy elektryzują się, podczas ich mycia i czesania widzisz, że wypadają bardziej niż wcześniej i do tego ten okropny łupież? To znak, że coś jest nie tak i trzeba zadbać o włosy inaczej niż do tej pory. Te dolegliwości przydarzyły się i mnie, stąd bez wahania zaczęłam szukać pomocy. W pierwszym momencie podcięłam włosy, pomyślałam, że to je wzmocni, a lżejsza fryzura doda im lekkości. Niestety to nie dało efektów. Włosy zaczęły się jeszcze silniej elektryzować, nie mogłam ich niczym ujarzmić i do tego ten silny łupież. Nie mogłam sobie z nimi poradzić.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włosy. Pokaż wszystkie posty
piątek, 30 grudnia 2016
poniedziałek, 30 grudnia 2013
L'Oreal Prodigy 5 - 4.0 Sepia Brąz
Przedstawiam Wam dzisiaj prosty sposób na piękne odświeżenie fryzury i poprawę samopoczucia :)
W roli główniej wystąpi NOWOŚĆ wśród farb do włosów od L'Oreal Paris - seria Prodigy 5. Możecie już od jakiegoś czasu czytać i słyszeć o tym nowym produkcie, ale nie znajdziecie go jeszcze w każdym sklepie z produktami kosmetycznymi. Swój odcień znalazłam w drogerii Hebe, w cenie ok. 27 zł. Obiło mi się o uszy, że już w styczniu farba ma być szerzej dostępna. Jest to dość sporo jak na farbę drogeryjną, ale postanowiłam potraktować swoje włosy czymś wyjątkowym, co niekoniecznie podrażni i zniszczy, ale zadba o moje włosy!
Jakie informacje znajdziemy na stronie producenta?
TECHNOLOGIA
NA BAZIE MIKROOLEJKU
KOLORU
Przełomowa Technologia Transmisji Koloru wykorzystuje moc mikroolejku, aby zmaksymalizować wnikanie koloru we włosy podczas procesu koloryzacji. Bez najmniejszej kropli amoniaku, mikropigmenty wnikają do samego serca włosa dla wielowymiarowego, naturalnego koloru mieniącego się lśniącymi refleksami.
1. Szlachetny, wielowymiarowy kolor o bogatych, ruchomych refleksach
2. Satynowy Blask
3. Jednolity kolor, od nasady po końce
4. Doskonałe pokrycie siwych włosów, bez efektu sztucznej maski
5. Zmysłowa naturalność w dotyku.
Tak moje włosy wyglądały przed farbowaniem farbą Prodigy 5 - 4.0 Brąz Sepia: jednym słowem - sprany średni brąz.
A tak włosy prezentują się po koloryzacji. Po pierwsze jestem bardzo zadowolona z efektu, jaki otrzymałam. Wiadomo, że przy brązach trzeba uważać, zawsze kolor wychodzi ciemniejszy, jednak dobrze, bo podczas mycia włosów ten kolor się zmywa, więc w końcu otrzymujemy kolor docelowy - żywy i soczysty brąz, który jest raczej chłodnym odcieniem.
Włosy są delikatne w dotyku, dość miękkie, sypkie i błyszczą się. Nie czuć charakterystycznego zapachu amoniaku po farbowaniu, gdyż go po prostu tutaj nie znajdziemy! To jest ogromny plus i dla włosów i dla dróg oddechowych :) Nie raz miałam podrażnioną błonę śluzową nosa czy gardła. Nie zauważyłam silniejszego wypadania włosów po farbowaniu. Oczywiście jak to po farbowaniu włosy stają się delikatnie bardziej matowe i sztywniejsze, ale efekt ten mija po kilku myciach i stosowaniu odpowiednich odżywek i masek. Pamiętajmy, że jakiekolwiek farbowanie nie jest obojętne dla naszych włosów!
Jest to farba, po którą sięgnę przy następnej okazji!
Pozdrawiam wszystkich ciepło
i życzę wszystkiego najlepszego
w nadchodzącym Nowym Roku 2014!
czwartek, 10 stycznia 2013
Odżywki do włosów i skóry głowy: Jantar & Saponics
Drogie Dziewczyny,
Nie chcę pisać za dużo, gdyż wydaje mi się, że o tych odżywkach napisano już dosłownie wszystko. Chciałabym dodać swoje "pięć groszy", żeby potwierdzić, że naprawdę działają i warto wypróbować te produkty, bo nie kosztują majątek, a mogą wiele dobrego wnieść!
Sama jestem przykładem osoby, która zakupiła te odżywki po przeczytaniu wielu recenzji (dużo było pisane o Jantarze, a mniej o Saponics - dowiedziałam się o niej od Aliny)
Borykałam się i nadal czasowo borykam z problemem wypadania włosów. W zależności od okresu wypada ich więcej, a czasem i mniej. Niestety ostatnio wypadała mi po prostu cała masa włosów, co mnie poważnie zmartwiło, bo nie chciałam zostać z łysym skalpem. Zaczęłam przeszukiwać blogsferę.
W sekrecie powiem Wam, że właśnie po tym przeszukaniu blogsfery i poznaniem tak wielu blogów, utwierdziłam się w fakcie, że sama chcę prowadzić podobny, bo wiem jak to czasem może pomóc drugiej z nas! :-) I oto jestem.
Dzisiaj przedstawiam Wam moje ulubione odżywkowe "suplementy diety" włosów:
Farmona - Jantar - Odżywka do włosów i skóry głowy.
Farmona - Saponics - Kompleks odżywczy do skóry słowy
i bardzo delikatnych włosów.
Produkty polskiej firmy w pięknym, aptecznym opakowaniu, elegancko opisane :)
poniedziałek, 31 grudnia 2012
L'Oreal Preference - Jasny złocisty brąz - Virginie (G 5.3)
Jako, że zbliżamy się do końca roku, mam w takim momentach wielką ochotę coś zmienić. Najłatwiej, tak trochę na dłużej, jest zamienić kolor włosów :) Jakoś potem zawsze lepsze samopoczucie, uwielbiam nowości!
Około miesiąc temu użyłam farby L'Oreal Preference Ombre (do ciemnych włosów), o którym możecie przeczytać tutaj: L'oreal Paris Ombre nr 1, nie pokazałam wtedy dokładnych zdjęć efektu, ale poniżej zobaczycie jak ono wygląda (już wyglądało). Bardzo podoba mi się ombre i na pewno do niego wrócę, ale nie byłam dokładna, stąd mój pomysł by zafarbować włosy ponownie, potem podciąć te końcówki (mam to w planach) i odczekać chwilę, by włosy trochę się po tych farbowaniach zregenerowały i spróbuję ponownie, ale już z doświadczeniem.
Wybrałam farbę również z serii L'Oreal Preference (akurat była w promocji), by sprawdzić, jaka to farba i czy warto je używać.
Jako, że jestem szatynką, uwielbiam farbować się jaśniejszymi farbami, które dodają połysk do włosów i w świetle czy słońcu wydają się wtedy złote! Wybieram jasne złociste brązy, czy nawet ciemne blondy. Tym razem trafiło na ten pierwszy.
Kiedyś używałam złocistego brązu z CASTING i byłam bardzo, ale to bardzo zadowolona!
Oto moje włosy przed farbowaniem
(widoczny efekt Ombre - niedokładny, bo więcej nałożyłam niż trzeba):
A oto moje włosy po farbowaniu w różnym padaniu światła, jak widać takie rudawe odcienie w miejscu Ombre i naturalnych odrostów (widać na czubku głowy)
OPINIA I WRAŻENIA:
Jestem zadowolona z farby, gdyż włosy są miękkie i wspaniałe w dotyku! W opakowaniu znajdziemy odżywkę, która starcza na 6 użyć - długa, złota tubka. Zapach bardzo mocny, trzeba uważać, by nie brać za głębokich oddechów nosem. Farba nie piecze w głowę, chyba że ktoś ma już jakieś podrażnienie, to na pewno poczuje się pieczenie. Objętość wydajna, przy moich długich włosach jeszcze zostało trochę produktu w butelce. Butelka ma poręczny aplikator, warto zaopatrzyć się specjalny grzebień z włosiem do farbowania włosów. W opakowaniu znajdziemy również czarne rękawiczki, są bardziej eleganckie niż te tradycyjne przezroczyste, które wyglądają jak torebka foliowa.
CENA:
ok. 24 - 26 zł (po przecenie), normalnie ponad 30 zł!
Stąd to dość spory wydatek, chyba, że naprawdę farbuje się włosy co jakiś czas.
Na razie niech się farba przyjmie, zadomowi na moich włosach, muszę je podciąć i zobaczymy co dalej? :)
Buziaki,
środa, 26 grudnia 2012
ALTERRA - maska nawilżająca włosy suche i zniszczone (Granat i Aloes) - recenzja
Witajcie Kochane,
Za nami piękny czas wigilijnego wspominania pamiątki Narodzenia Pana Jezusa i kolejne dni świąt, którą są okazją, by rodzinnie i spokojnie spędzić czas - z dala od biegu i zgiełku codziennego życia. Mam nadzieję, że dla każdej z nas to dobry czas refleksji i zwolnienia tempa :)
Dzisiaj chcę Wam napisać o produkcie, który zna prawie każda z Was! Było o nim głośno i pewnie nadal jest, gdy ciągle gości a naszych łazienkach. Znalazł on, oczywiście, swoich zwolenników jak i przeciwników. Ja ulokowałam się właśnie w tej pierwszej grupie!
A oto i ona:
ALTERRA -
maska nawilżająca włosy suche i zniszczone,
Granat i Aloes
INFO OD PRODUCENTA: stronka
Każde włosy zasługują na indywidualną pielęgnację. Do produkcji odżywki nawilżającej Alterra zastosowaliśmy specjalnie dobrane składniki najwyższej jakości: wartościowa kompozycja pielęgnacyjna z wyciągami z aloesu*, granatu* i kwiatów akacji* pielęgnuje włosy, nawilża je i dostarcza włosom zniszczonym nowej energii. *z kontrolowanej biologicznie uprawy
Gwarantowane cechy produktu:
- nie zawiera syntetycznych barwników,
- nie zawiera substancji zapachowych i konserwujących,
- bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych,
- dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie,
- produkt nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego
SKŁAD:
Aqua, Alcohol*, Cetearyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Glycerin, Glycine Soja Oil*, Sodium Lactate, Punica Granatum Seed Oil*, Ricinus Communis Oil*, Punica Granatum Extract*, Aloe Barbardensis Leaf Juice*, Acacia Farnesiana Flower Extract*, Panthenol, Panthenyl Ethyl Ether, Lauroyl Sarcosine, Hydroxyethylcellulose, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Parfum**, Linalool**, Limonene**, Geraniol**, Citronellol**, Citral**,
* Składniki z certyfikatem rolnictwa ekologicznego
** Naturalne olejki eteryczne
** Naturalne olejki eteryczne
OPAKOWANIE I WYDAJNOŚĆ:
Produkt w poręcznej tubie, łatwy w użytku. Niestety, gdy zbliża się koniec, to produkt trzeba mocno wyciskać, lub nawet przeciąć, gdyż tuba wydaje się jakby "wypełniona" powietrzem. Ale to i tak lepsze rozwiązanie, niż taki produkt w plastikowej butelce, wtedy byłby dużo kłopot z wydobyciem go ze środka.
KONSYSTENCJA I ZAPACH:
Konsystencja jest gęstsza, lecz nie taka sprężysta i "gumowa", łatwo rozprowadza się na włosach, od razu wkomponowując się w nie, nie zostawia śliskiego filmu. Momentalnie czuć jak zmiękcza włosy i z szorstkich poplątanych robią się delikatne, miękkie, jakby jednolite.
Zapach przecudowny, za niego aż 2 plusy :) Świeży, słodszy, ale przesiąknięty nutą olejków. Produkt nadaje się do konkursu z aromaterapią pod prysznicem :) Czuć posmak na wysuszonych włosach. Nie powinien za bardzo przeszkadzać tym za bardzo wrażliwym, podczas aplikacji na włosy. Jedynie i ewentualnie wtedy, gdy wącha się go bezpośrednio z tuby.
DOSTĘPNOŚĆ i CENA:
W każdym Rossmannie (o ile nie jest już wykupiony).
Także produkt powszechnie dostępny, co daje kolejny plus :)
9,99 zł / 150 ml (w promocji można dorwać za ponad 6 zł)
OPINIA I WRAŻENIA:
Jestem pozytywnie zaskoczona produktem. Czytałam wiele recenzji przed kupnem, aż w końcu się skusiłam. Zachęciła mnie przystępna cena i dość spore opakowanie. Po pierwszym użyciu byłam zadowolona z efektu - maska Alterra pomogła mi bez problemu rozczesać włosy. Mam długie włosy i niestety szybko się plączą podczas mycia, osuszania, oprócz odżywki w sprayu już po myciu, takie włosy potrzebują też odżywki czy maski która podczas mycia już doda im tej przejrzystości i lekkości. Taką właśnie okazała się maska Alterry. Uwielbiam jej zapach i z wielką przyjemnością po nią sięgam. Przystępna cena, dobra wielkość, piękny zapach i naprawdę działa. Nie zauważyłam większych minusów, oprócz troszeczkę kłopotliwego opakowania już przy końcu, ale jest ten minus mało istotny na tle tak wielu plusów :) Polecam!
OCENA:
4,75 / 5 (za opakowanie)
Jakie są Wasze wrażenia po użyciu tej maski?
Jesteście zadowolone?
Może znalazłyście godnego zastępcę?
Pozdrawiam,
Blogging Novi
P.S
Na blogu znajdziecie trochę zmian graficznych :)
wtorek, 11 grudnia 2012
TAG: Moja pielęgnacja włosów + prezent z L'Occitane oraz The Body Shop.
Witajcie Kochane,
Na pewno jest wśród Was wiele, które prowadzą świadomą pielęgnację włosów. Od jakiegoś czasu staram się stosować taką pielęgnację i u mnie. Jeszcze wiele się uczę i doczytuję, sprawdzam i testuję. Jednak coraz lepiej rozróżniam co dla włosów jest dobre, a z czego lepiej zrezygnować.
Świadoma pielęgnacja włosów to nie tylko kosmetyki, ale i styl życia, traktowanie ich: suszenie gorącym strumieniem powietrza suszarki, prostowanie, trwałe, czy może upinanie w ciasne kucyki. Wiele można wymieniać złych i dobrych punktów.
Na pewno wiem, że trzeba dam im żyć własnym życiem, myśleć o nich wcześniej, a nie tylko kilka chwil przed wyjściem z domu. Włosy wtedy są skore do posłuszeństwa :)
Oto produkty, które obecnie stosuję, niektóre bardzo lubię, a są i takie, które po prostu trzeba wykończyć. Nadal szukam lepszych odpowiedników czy po prostu nowe rozwiązania.
1. Szampon Babydream - uwielbiam jego zapach i chyba tylko dlatego go używam, bo niestety bardzo plącze włosy i nie jest najlepszym środkiem do mycia szczególnie dla długich włosów. Po drugie, włosy są też po nim miękkie i miłe w dotyku.
2. Szampon wygładzający z olejkiem Babassu - Isana - nie miałam okazji używać słynnej odżywki, to skusiłam się na szampon. Ma on ładny zapach, z resztą bardzo podobny do szamponów Gliss Kur. Pojawia mi się po nim delikatny łupież, ale używam co jakiś czas, by dodać włosom objętości i wygładzenia.
3. Szampon Czarna Rzepa - Malwa (Gloria) - używam jedynie by go wykończyć. Kupiłam, bo cena jest bardzo niska i liczyłam na dobry efekt w myciu. Również plącze włosy.
4. Szampon stymulujący przeciw wypadaniu włosów - Yves Rocher - bardzo naturalny, roślinny zapach, delikatny. Na razie nic po nim specjalnie nie zauważyłam.
5. Szampon na bazie chininy i kompleksu witamin B - Klorane - specyficzny zapach - jak produktów do golenia dla mężczyzn. Dobrze oczyszcza włosy i myje. Włosy są świeże. Cena wysoka, a w składzie niestety SLS, parabeny i inne.

6. Odżywka nawilżająca (Granat i Aloes) - Alterra - hit w świecie bloggerek tak samo jak i w moim własnym :) Uwielbiam ten produkt za zapach i za działanie. Momentalnie po nałożeniu wygładza włosy, zmiękcza i są delikatne w dotyku. Po tych wszystkich plączących szamponach jest idealny!
7. Odżywka do włosów i skóry głowy - Jantar - Farmona - kolejny hit, który również sama uwielbiam za zapach (bardzo mi się podoba), efekt "babyhair" i takie podniesienie włosów, nie przetłuszczają się tak szybko.
8. Kompleks odżywczy do skóry głowy i bardzo delikatnych włosów - Saponics - Farmona - używam na zmianę z Jantarem. Lubię za delikatny zapach, przypomina mgiełkę wzmacniającą Radical.
9. Olejek łopianowy z czerwoną papryką - Green Pharmacy - mój pierwszy olej do włosów. Na razie nie widzę efektów. Co jakiś czas masuję w skórę głowy i zostawiam na noc. Włosy są potem jedynie cięższe i bardzo mi po nim wypadały. Czekam dalej i zobaczę.
10. Kuracja wzmacniająca Rzepa - Joanna - również wmasowuję w skórę głowy z nadzieją, że coś pomoże. Ciągle czekam na efekty. Praktyczny aplikator i to lubię w tym produkcie. Do tego oczywiście intensywny zapach czarnej rzepy, który mocno utrzymuje się na włosach.
11. Dwufazowa odżywka - Biovax - do włosów przetłuszczających się - uwielbiam za zapach i za bardzo przyjazny skład (bez parabenów, SLS), a do tego znajdziemy - pantenol, jedwab i biosiarkę. Łatwa aplikacja i duża wydajność.
12. Mgiełka wzmacniająca - Radical - uwielbiam ten produkt, to już moje kolejne opakowanie. Skład nie obciąża włosów, łatwa aplikacja, delikatny zapach.
13. Jedwab w płynie - serum na łamliwe końcówki - Green Pharmacy - mój drugi w karierze jedwab, bardzo go lubię, ale jest już na wykończeniu i szukam czegoś nowego. Biosilk już używałam.
Trochę tych produktów jest. Lubię dbać o włosy i rytuał ich mycia sprawia mi wiele przyjemności.
To uczucie świeżości i pachnącej głowy jest później rewelacyjne.
Jestem w trakcie w poszukiwania dobrego szamponu, który będzie wzmacniał, miał naturalny skład i dobrze oczyszczał. Wiele wymaga, wiem :) Ale pragnę również znaleźć odżywkę, która pozwoli się włosom odbudować i będą wyglądały naprawdę na mocne!
Polecacie coś?
Znacie któryś z powyższych produktów?
Jakie wrażenia po ich stosowaniu?
A o co chodzi z tym prezentem?
W przeddzień mikołajek postanowiłam zrobić najbliższym drobne upominki. Jednym z nich był prezent dla mojej Mamy właśnie z firmy L'Occitane. Zdecydowałam się na krem do rąk "Czarodziejskie liście", który ma przepiękny zapach! Jest to nowość. Poniżej przedstawiam produkt, zdjęcia pożyczam ze stronki firmowej pod adresem: Krem do rąk Czarodziejskie liście
Uwielbiam ich opakowania, same w sobie są jak prezent :)
A Mama była bardzo zadowolona z prezentu.
Tego samego dnia dostałam również drobny upominek od przesympatycznej dziewczyny (wiedziała, że o niej tutaj wspomnę), a jest nim: mini Żel do mycia twarzy z olejkiem herbacianym, zdjęcie pochodzi z tej strony: Żel. Ma super zapach i jest to dla mnie bardzo praktyczny prezent :)
Czekam i marzę o kolejnych prezentach, już niedługo :)
Pozdrawiam zimowo,
Blogging Novi.
środa, 5 grudnia 2012
Projekt denko (po raz pierwszy) - Listopad
Po raz pierwszy na tym blogu przedstawiam post pt. "Projekt denko", jak się okazało, niemało rzeczy się zużywa w dłuższym bądź krótszym czasie. Nie ma co się dziwić, skoro stoi u nas tyle kosmetyków :)
Oto i mój denkowy zestaw.
Wybrałam produkty, które naprawdę się skończyły, chociaż wiele jest na wykończeniu!
Większość z produktów to pielęgnacja, a tylko trochę kolorówki, gdyż tak szybko jej nie zużywam.
- Płyn do higieny intymnej - FACELLE FRESH - płyn jak płyn, rzeczywiście delikatny, kilka razu użyłam również do mycia włosów, ale niczym szczególnym mnie nie zachwycił. Cena jest dość przystępna, więc pewnie jeszcze raz się na niego skuszę podczas promocji.
- Pomadka do ust - AVENE Cold Cream Lip Balm - jedna z moich ulubionych pomadek! Uwielbiam za zapach, za naturalny biało-perłowy posmak na ustach, za właściwości pielęgnacyjne, za trwałość, za wydajność! Jest świetny i ciągle czekam na promocję!
- The Beat - Burberry - piękny pudrowy zapach, który jest idealny na jesienno-zimową porę! Bardzo go lubię i jest jednym z moich największych zapachowych odkryć. Na pewno kupię ponownie.
- Dwufazowy płyn do demakijażu oczu - ZIAJA - może być, nie najgorszy, po promocji bardzo przystępna cena, ale bardzo szybko się kończy i zostawia na twarzy dość odczuwalny film. Mój obecny płyn Marion jest o wiele lepszy.
- Pomadko/błyszczyk - Sephora - 20 perfect nude - piękny nawilżający nudziak, który do tego ładnie pachnie. Jestem z niego zadowolona, jeżeli będzie znów w ciekawej promocji, powinnam go ponownie zakupić.
- Regenerująca maska do twarzy - NONI CARE - pisałam o niej tutaj.
- Peeling enzymatyczny + maseczka kojąca - Bielenda Bawełna - piękny zapach, dobrze działa, przypomina mi różaną maseczkę Ziai z kwasem hialuronowym. Dobrze nawilża skórę!
- Puder w kompakcie - SYNERGEN 03 - do tej pory był moim ulubieńcem, bardzo dobrze matował skórę, jednak długo już nie widzę go już w sklepach Rossmann :( udało mi się znaleźć zastępcę!!!! - mineralny puder w kamieniu Eveline Ivory - twarz po nim jest o wiele dłużej matowa i pięknie sprawia, że twarz jest jednolita, wygładzona.
- Intensywnie modelująca kuracja - Eveline Extreme Slim 3D - total PUSH-UP effect - uwielbiam te produkty za piękny zapach, konsystencję, którą szybko można rozprowadzić i za pozytywne skutki dla mojej skóry! Polecam.
- Antyperspirat - Adidas Action Fresh - jeden z gorszych jakie miałam, kiepski zapach po dłuższym czasie i w ogóle u mnie nie działał :/
- Tonik łagodzący do skóry wrażliwej - Yves Rocher - jeden z moich ulubionych! Super nawilża i pielęgnuje wrażliwą skórę, ma piękny zapach i jest wydajny. Naprawdę działa.
- Odżywka Pantene PRO-V do włosów farbowanych - jedna z moich ulubionych odżywek, lubię jej zapach, który się utrzymuje i piękne wygładza włosy, dobrze się je później rozczesuje.
- Suchy szampon - FROTTEE - nie jest zły, ale nie najlepszy! Bardzo szybko się kończy niestety:/ Moim ulubionym do tej pory był - biała wersja KLORANE - bardzo wydajny, skuteczny, dobrze pielęgnował i ma zapach z owsa!
- Woda termalna - URIAGE - rzeczywiście bardzo dobra woda termalna i wydajna. U mnie niestety wysuszała twarz, mam mieszaną z tendencją raz do tłustej raz do suchej, więc potrzebuję dobrego nawilżenia bez efektu tłustej maski. O wiele lepsza jest według mnie woda termalna AVENE.
- Szampon oczyszczający normalizujący - TOŁPA - również jeden z moich ulubionych produktów. Bardzo wydajny, a do tego ma cudowny zapach, który długo się utrzymuje, włosy są potem bardzo świeże i nie przetłuszczają się tak szybko. Na pewno kupię ponownie.
Znacie i lubicie których z tych produktów,
a może znacie lepsze zamienniki?
Pozdrawiam,
Blogging Novi.
Etykiety:
Avene,
Bielenda,
Burberry,
Eveline,
Facelle,
Frottee,
NONI CARE,
Projekt Denko,
Rossmann,
Sephora,
Suchy szampon,
Synergen,
Tołpa,
Uriage,
Włosy,
Woda termalna,
Yves Rocher,
Zapach,
Ziaja
piątek, 30 listopada 2012
L'Oreal Paris Wild Ombres Preference no 1 - na poprawe humoru!
L'Oreal Wild Ombres Preference no 1
Tak, to moja dzisiejsza niespodzianka, z której bardzo się cieszę :)
Na zdjęciach powyżej (które zaczerpnęłam z mojej notki dot. okularów FIRMOO) widać mniej więcej efekt. O tyle sprawa była utrudniona, że około miesiąca temu farbowałam włosy na brąz i na pewno trudniej było mi je dzisiaj rozjaśnić, aczkolwiek efekt mimo wszystko jest.
Potrzebowałam coś zmienić, jakiś szczegół i po kilku chwilach przypomniał mi się ten nowy produkt L'Oreal. Jestem chętna powtórzyć za jakiś czas zabieg i eksperymentować :)
Sam produkt jest dość kosztowny, 31 zł w Rossmannie, ale można spróbować, bo efekt jest nietuzinkowy.
Któraś z Was już miała okazję używać tego produktu, jak wrażenia?
Pozdrawiam,
P.S
Szukam dobrego kremu do skóry tłustej i wrażliwej + niedoskonałości, aby pielęgnował i nawilżał, ale też radził z problemem!
wtorek, 20 listopada 2012
Aromatyczno - wzmacniąjace zakupy!
Witajcie Dziewczyny,
Nie ma dnia bez zakupów, nie da się temu zaprzeczyć :)
Dzisiaj przed siłownią udało mi się zajrzeć do Biedronki i zainteresowała mnie sól do kąpieli - odżywiająca - miód i mleko! Za to tuż po wyjściu odwiedziłam klasyczny polski sklep "Społem" z nadzieję, że znajdę coś innego niż w typowych współczesnych drogeriach. W oko wpadł mi jeden produkt: Kuracja wzmacniająca - Rzepa, Joanna - do włosów przetłuszczających się, ze skłonnością do łupieżu i wypadania.
Sól idealnie wkomponuje się w akcję Malinowych Testów - Jesienne umilacze. Przy najbliższej okazji będę testować. Zawsze miło, gdy do kąpieli wrzucimy coś, co daje cudny aromat, a jeżeli ma odżywiać (chociaż jakoś w to nie wierzę), to tym bardziej warto skorzystać! Produkt za przystępną cenę.
Produkt tego typu już od dawna chodzi po mojej głowie, by w końcu wziąć i wypróbować! Wiem, że są ampułki, które mają podobne właściwości. Tym razem znalazłam butelkę z aplikatorem. Nie wiem, czy nie będzie bardziej wydajna?
Od najbliższej okazji zaczynamy testowanie :)
Dzisiaj było jakoś cieplej i słoneczniej, to bardzo poprawia humor. Ostatnio chodzę bardzo niewyspana i szukam sposobu jak to się wcześniej usypiać, by potem nie zasypiać od rana na zajęciach.
Do tego ruch naprawdę poprawia humor, czuję się świetnie i nie żałuję karnetu na siłownię / fitness! Później pomyślę raczej o pływaniu, a tymczasem idę się regenerować :)
Pozdrawiam i miłego popołudnia,
Blogging Novi.
środa, 14 listopada 2012
Listopadowe zakupy - cz. II
Kolejna dawka zakupów dużych i małych, potrzebnych bądź mniej.
Uzupełniłam dzisiaj trochę pielęgnacyjne zapasy. Najbardziej zależało mi na suchym szamponie, gdyż używam ich ostatnio dość często (do tej pory był biały KLORANE - mój KWC); demakijażu - udało mi się znaleźć produkt bardzo tani i dwufazowy, oby zadziałał; a reszta trochę przy okazji :)
Udało mi się odwiedzić: Super-Pharm, Douglas, Rossmann oraz Natura.
Wszystko mam po raz pierwszy oprócz maseczek Ziai.
1. Gąbka do demakijażu - Calypso - są hipoalergiczne oraz z bawełną!
2. Domowy manicure - Perfecta - maska/serum do rąk - regenerujący zabieg
3. Suchy szampon - Isana - w końcu go kupiłam, ale bez obniżki :/
4. Woda termalna - Iwostin - miałam Uriage oraz Avene, chciałam spróbować coś nowego.
5. Płyn do demakijażu - Marion - był za 3 zł, mam nadzieję na zmywanie wodoodpornego!
6. Maseczki - Ziaja - nawilżająca, anty-stres, oczyszczająca, regenerująca.
7. Lakier do paznokci - Essie - 77 - chinchilly
8. Peeling enzymatyczny + maska - Bielenda - przekonała mnie bawełna!
Bardzo cieszę się z zakupu lakiery Essie jeszcze po promocyjnej cenie w Super-Pharm odraz w odcieniu, który będzie do wszystkiego pasował - 77 - chinchilly. Jak dla mnie szary pomieszany z lilaróż-popielatym :) Zobaczymy jak będzie się nosił.
Udało mi się również w końcu złapać olejek łopianowy z czerwoną papryką. Szukałam i szukałam, aż tu sam pojawił się na horyzoncie z całą plejadą innych olejków tej firmy oraz innych olejków do masażu, itp. Mam go pierwszy raz, więc będę się dopiero zapoznała z obsługą produktu.
Na razie muszę poprzestać na wydatkach i używać to, co się ma! Wiadomo, że zakupy to niesamowita przyjemność, ale są granice, które muszę i sobie sama wyznaczyć.
Od prawie tygodnia mam wykupiony miesięczny karnet na fitness/siłownię. Jest to pakt w kilka dziewczyn, motywujemy się i wspieramy, żeby razem ćwiczyć i polepszać swoją kondycję! Teraz to mam po co iść i jest motywacja! Nie uda mi się tak łatwo schować i zostać w domu :-) W grę wchodzi: spinning, był ABS, był Fat Burner z elementami tanecznymi, ma być Zumba! Zostaje jeszcze: płaski brzuch, pilates czy stretching :-)
Jest co robić, więc nie ma czasu na zbędne zakupy, koniec!
Mam nadzieję, że niedługo pojawi się jakaś recenzja!
Pozdrawiam serdecznie,
Blogging Novi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)























