wtorek, 13 listopada 2012

Koreańskie prezenty

Dzisiejsza notka będzie w trochę innej konwencji niż poprzednie - ani jednej recenzji czy przeglądu ostatnich kosmetycznych zdobyczy. Jak w temacie już zdążyłam wspomnieć, dzisiaj przeczytacie co nieco o prezentach prosto z Korei Południowej.

Mój Chłopak przebywał ostatnio służbowo w tym kraju, więc miał okazję poznać i wtopić się w kulturę tego azjatyckiego kraju. Pierwsze co daje znać o sobie to specyficzny zapach na ulicach, pomijam fakt, że wszyscy nazwy się pisane "szlaczkiem" :-) co utrudnia poruszanie się i orientację w terenie, ale można spotkać pomocnych starszych ludzi, którzy zrobią co potrafią, by Ci pomóc ( czyt. bardzo wyraźnie mówiąc po koreańsku i gestykulując wskażą Ci drogę, gdzie jedynie odwdzięczysz się uśmiechem za miło spędzony czas, bo nadal nie wiesz gdzie iść) :-)

Opowieści jest mnóstwo! Wiadomo jednak, że z tak egzotycznych podróży bardzo ciekawią prezenty! Zbiór wielu z nich przedstawiam na zdjęciu poniżej. Od razu możemy dostrzec ten piękny język na opakowaniach, gdzie jedynie po obrazkach możemy zgadnąć co jest w środku. 

Produkty poniżej są oczywiste i wręcz nawet bardzo europejskie! 
Aczkolwiek większość tam na miejscu to prawdziwa zagadka. 

Ja jednak cieszę się z każdego drobiazgu i chętnie przybliżę Wam szczegóły :)

  
1. Herbata Lipton - Jaśminowa - to nie jest zwykła zielona czy nawet biała (po kolorze wnioskując), to są liście jaśminu zawinięte w kulki, które w trakcie parzenia rozwijają się i ujawniają :) Herbata jest przepyszna, zero w niej goryczki, bardzo dobrze nawilża gardło i orzeźwia. Jestem jej wielką fanką, dopiero raz piłam, bo mi jej szkoda. Nadaje się na specjalne okazje :)


2. Balsamy do ciała - ON:The Body (LG) - tak wywnioskowałam po napisach widocznych na zdjęciu (Brightening oraz Mild Moisture) oraz konsystencji. Jedyny kosmetyk jaki dostałam (chociaż nalegałam na ich całe mnóstwo), ale nie narzekam, bo mając do dyspozycji jedynie koreańskie nazwy, sama obawiałabym się cokolwiek kupić w ciemno. Potrzeba więcej czasu, by coś wybrać. Podobno ciężko znaleźć takie typowe drogerie, ale tak może twierdzi po prostu facet ;-) Kobieta lepiej radzi sobie w szukaniu takich miejsc :) Zapachy mocno kwiatowe!


3. Kolczyki - handmade - oto prezent w zamian za kosmetyki. Udało się ładnie wybrnąć z sytuacji, biżuteria zamiast kosmetyków:) Podobno mało co było srebrnych produktów. Jakoś na pewno uda mi się do czegoś te złote elementy przypasować. Ważne, że to prezent od serca i zawiera w sobie elementy koreańskiej kultury. Pamiątka jak nie wiem co:)


4. Gumy do żucia - bardzo mocno smakowe, zapach niesie się wokoło :) Szybko tracą smak, ale to dobrze, bo to powód by gumy się pozbyć i nie nadwyrężać za długo stawu skroniowo-żuchowowego (trzeba się oszczędzać, bo potem na zwyrodnienie nie ma skutecznego i typowego ratunku). 
Łatwo kupić i posmakować.


5. Casual planner 2013 - specjalny prezent w moim ulubionym kolorze! Kupiony w koreańskiej wersji Empiku, w środku jest dużo miejsca na notatki, kalendarze na 3 lata do przodu :) Miejsce na adresy i papierowa kieszonka na tylnej okładce. Oprawa twarda, matowa, z grawerem na przodzie. 
Bardzo elegancki, klasyczny i taki specjalnie dla mnie prezent :)


Tak wygląda przedostatnia kartka w kalendarzu... mapa świata okiem Koreańczyka :) 
Teraz to Polska wydaje się być na końcu świata!


6. Pałeczki metalowe + kulinarne co nieco - dostałam zestaw metalowych koreańskich sztućców. Mój Chłopak włada nimi profesjonalnie i bardzo sprawnie. Obsługa metalowych jest o wiele trudniejsza niż drewnianymi według mnie. Są śliskie i cieńsze:) Ja się nimi dosłownie wszystko i wszędzie! 

Nie obyło się bez degustacji. Na dole jedynie opakowanie Nori (u nas znane jako produkt potrzebny do zrobienia tzw. sushi). Również używa się je do nakładania ryżu i razem się zjada. Do tego w miseczkach wszelkiego rodzaju marynowane/kiszone/peklowane warzywa, tzw. kimczi. Najbardziej popularne do tego celu są: sałata pekińska i rzodkiewka. Oczywiście z dodatkiem ogromnej ilości chili. 

Nie jest to na pewno moja ulubiona kuchnia, ale nie ukrywam, że jest na pewno zdrowa, bo Ci ludzie są bardzo szczupli.


Kraj na pewno warty zwiedzenia :)

Korea Południowa staje się ostatnio bardzo popularna. Dużo mówi się o tym jakie jest tam szkolnictwo, o warunkach pracy (średnio po 12h dziennie w branży informatycznej) i o ciekawej kulturze. Pochodzi stamtąd dużo elektroniki ( Samsung, LG i inne) i znany ostatnio kawałek muzyczny: "Gangam Style". 

Tak jak nas fascynuje często Azja, tak samo ich Europa :-)

Pozdrawiam ciepło i egzotycznie,

Blogging Novi.

41 komentarzy:

  1. nie znam nic z prezentowanej listy;d no moze poza herbatka ale w polskiej wersji;d

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne prezenty. Mi najbardziej do gustu przypadły kolczyki :) Cudeńka

    OdpowiedzUsuń
  3. kochana, a może to są kremy do twarzy? bo skoro jeden rozjaśniający a drugi nawilżający, do tego takie małe? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę próbować na wszystkie strony:) Bo niestety na stronce internetowej też dużo nie znajdę w tym języku :-)

      Usuń
  4. jak miło ze strony Twojego chłopaka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W rzeczy samej, nie ma podróży bez prezentów :)

      Usuń
  5. Sliczności! Zapragnęłam jaśminowej herbaty, brzmi przepysznie z opisu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, ze spokojnie można szukać i smakować polską wersję:)

      Usuń
  6. Ależ ci zazdroszczę takiej paczuszki

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale bajery dostałaś :) Ja jestem ciekawa smaku tej herbatki :) Poszukam takiej w polskiej wersji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne prezenty :) kolczyki przepiękne. Jestem ciekawa jak odnajdziesz się z tym kalendarzem ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniałe prezenty :) ciekawa jestem tych balsamów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konsystencja podobna do używania mydła w płynie na sucho, może to jednak mydło ? :)

      Usuń
  10. herbatę i balsamy chętnie bym przygarnęła:)

    OdpowiedzUsuń
  11. świetne prezenty :) ja też ze wszystkich podróży przywożę zawsze jakąś herbatę, której u nas nie ma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, herbata to zawsze trafiony upominek:)

      Usuń
  12. Bardzo ciekawy post :) Jakbym trafiła w te rejony, pewnie sama bym nie wiedziała, co kupić z kosmetyków :) Może trafiłabym na jakieś BB Creamy?

    Miło ze strony Twojego chłopaka, kolczyki są bardzo ładne :) I zaciekawiłaś mnie tą herbatką, wygląda cudownie i z tego co piszesz tak też smakuje :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że polska wersja herbaty może smakować podobnie, ale wiadomo jak to jest z prezentami:)

      Usuń
  13. Super prezenty :) Metalowych pałeczek jeszcze nie widziałam, w domu posiadam kilka zestawów, ale drewnianych :) Śliczności same :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wyglądają ciekawie i do tego to ich tłumaczenie nazw na "swoje" - ale przyciąga wzrok...

    OdpowiedzUsuń
  15. Rzeczywiście, gdzie ta Polska...;)

    OdpowiedzUsuń
  16. zazdraszczam. ja mam bzika na punkcie takich klimatów i też bym chciała takie prezenty dostać. kiedyś dostałam! bambusową bransoletkę prosto z Indonezji. fajnie tak było poczuć trochę tej innej kultury tak materialnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ależ fajne prezenty :)
    Podoba mi się Twój blog :)

    Pozdrawiam
    Agga

    OdpowiedzUsuń
  18. No tak kosmetyków nie ma za wiele, ale lepsze to niż nic :) Jakby mój tż jechał tam to bym mu chyba spisała na kartkę co ma kupić i mapkę narysowała gdzie ma iść po to :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobrze z nim masz, nie pogardziłabym takimi prezentami :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Kręci mnie azjatycka kultura, więc zazdroszczę Twojej połówce, że miał taką świetną okazję :) Bardzo miło, że pomyślał o drobiazgach dla Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. fajne :D napisz jak się sprawują balsamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Balsamik chciałabym wypróbować. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  23. U nas nie spotkałam się z ta herbatą. Świetnie mieć kogoś kto dostarcza takie miłe niespodzianki:)Pozdrawiam i zapraszam do mnie jeśli masz ochotę: http://lifegoodmorning.blogspot.com/
    A może napiszesz post o jakichś ciekawostkach z Korei, jeśli chłopak takowe podrzuca?:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Chętnie bym spróbowała herbatki :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Cudny planner, też uwielbiam fiolety.
    Kiedyś podczas przygotowywania obiadu w mieszkaniu zaczęło śmierdzieć mysim moczem, zrobiłyśmy z mamą dochodzenie i wyszło, że ten smród wydobywa się z garnuszka z gotującym się ryżem jaśminowym! Od tamtej pory unikam jaśminu ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Piękne kolczyki :)
    Również mam takie pałeczki metalowe, z jednej strony są bardziej higieniczne niż takie tradycyjne chińskie (drewnianie), ale potem okazuje się, że znacznie trudniej nimi jeść :P
    I wydaje mi się, że te wodorosty u Ciebie to nie takie do robienia sushi, które zazwyczaj są w kwadratowych "arkuszach", tylko takie mniejsze, które są tak naprawdę przekąską. Ale głowy nie dam, musiałabym je zobaczyć "naocznie" :P

    OdpowiedzUsuń
  27. Ciekawy post. I jak się balsamy sprawdziły?

    Pozdr.
    Joanna Julia
    fashion4ever.pl

    OdpowiedzUsuń
  28. Pewnie już za późno na tę informację sądząc po dacie notki, ale nr 2 to nie balsamy tylko pianki do mycia twarzy ;) Uzywa sie ich tak samo jak normalnego zelu do mycia twarzy tylko pienia sie cuuudownie. 품클렌저 to zapisane w alfabecie koreanskim slowa "foam cleanser" ;) Lube te serie z irysami ^^ Krem do rak tez jest swietny. Na przyszlosc jesli otrzymasz jakis kosmetk z Korei zapraszam na http://gangnamfreaks.blogspot.com/. Chetnie wszystko wyjasnimy, zeby potem nie wsmarowywac w cialo pianek do mycia twarzy :)) Pozdr

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad, skoro już tu dotarłaś :)

Będę wdzięczna za konstruktywne komentarze, bez reklamowania własnych blogów. Nie martw się, chętnie zaglądam do aktywnych komentatorek.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...