sobota, 22 grudnia 2012

ZIAJA - Krem do rąk do skóry suchej i podrażnionej z olejkiem arganowym - recenzja

Po wielu aktywnościach i przygotowaniach, uwielbiam, gdy moje dłonie są mimo wszystko nawilżone i mam to uczucie lekkości. Możemy to uzyskać dzięki dobremu kremowi do rąk, a gdy jeszcze pięknie pachnie i jego właściwości są porządne, wtedy czeka na nas sama przyjemne z pożytecznym :)

Tak właśnie postrzegam ostatnimi czasy używany:
krem do rąk ZIAJA - do skóry suchej i podrażnionej z bio olejkiem arganowym. 



Bardzo lubię produkty z olejkiem arganowym właśnie za super efekt nawilżenia. Używałam kiedyś żelu pod prysznic z YR, szamponu do włosów Schwarzkopf, a teraz przyszedł czas na krem do rąk. 


OPIS PRODUCENTA:

Natłuszczający rem do rąk z naturalnym olejem arganowym i gliceryną. 
  • do skóry wrażliwej na zmiany temperatury
  • bardzo suchej, spierzchniętej i popękanej
  • pozostawia na skórze delikatną warstwę ochronną
  • subtelnie pachnie i jest wydajny w użyciu.
Skuteczna pielęgnacja już od pierwszej aplikacji* (badanie in-vivo metodą Courage-Khazaka)
  • wzmacnia barierę hydro-lipidową
  • pozostawia skórę gładką
  • przynosi ulgę wysuszonym dłoniom
  • łagodzi zaczerwienienia naskórka
  • zwiększa nawilżenie skóry o 39%

ZAPACH:

Zapach jak dla mnie lekko pudrowy, nie męczący, lubię takie zapachy. Czuć posmak olejku. Zapach jest elegancki i jest w stanie zneutralizować inne nieprzyjemne zapachy.


KONSYSTENCJA:

Bardzo lekka, dobrze się rozprowadza, nie zostawia tłustego filmu na skórze, ładnie się wchłania. Momentalnie czuć ulgę i nawilżenie. Skóra staje się w dotyku aksamitna i gładka. Duży plus za to!





OPAKOWANIE:

Typowe dla kremów Ziai, poręczne i praktyczne, takie apteczne. Przejrzysty opis produktu.


CENA:

5,99 zł / 80 ml - Zakupione w Aptece


OPINIA:

Krem na pewno polecam. Naprawdę działa od pierwszego użycia. Skóra staje się momentalnie nawilżona i aksamitna, delikatna, sama przyjemność. Zapach jest bardzo przyjazny, wiem, że mam na sobie takie jakby "otulenie". Cena jest również przystępna, opakowanie poręczne i praktyczne. Krem wydaje się rzeczywiście wydajny. Dużym plusem jest w składzie olej arganowy, który dodatkowo odżywia i porządnie nawilża. Ma się świadomość dobrej pielęgnacji za przystępną cenę! Gdybym nie lubiła próbować nowości, coraz to kolejnych produktów, to na pewno sięgnęłabym po ten krem ponownie. Spokojnie kupię go przy najbliższej okazji jako prezent :)

OCENA:

5/5




Miałyście okazję już wypróbować ten krem, jak wrażenia?

Jaki jest Wasz rytuał pielęgnacji rąk, o czym nigdy nie zapominacie?

Pozdrawiam,

Blogging Novi.



Świąteczne cieniowanie z KOBO.

Witajcie Kochane,

Dość długo mnie ostatnio nie było, ale zajęcia od rana do wieczora, różne spotkania czy przygotowania do okresu świątecznego zajmują mnóstwo czasu. Na pewno dobrze o tym wiecie!

Pomiędzy tymi wszystkimi aktywnościami, podczas wizyty w Drogerii Natura, natknęłam się na produkt, który spowodował, że wróciłam się i po prostu po niego sięgnęłam :) Wtedy wiadomo, że coś Ci się naprawdę spodobało i na pewno będziesz to używać. Lubię takie momenty.

Naszym Gościem Specjalnym dzisiaj jest: 

Cień do powiek KOBO
205 Golden Rose



To było właśnie to! Przeglądałam odcienie, bo miałam ochotę na coś nowego i jakoś nic specjalnego do oka nie chciało mi wpaść. Przeglądam i przeglądam, aż tu nagle wyłania się cień, który po prostu nie daje o sobie przestać myśleć. Jego odcień z metalicznym połyskiem, który dodaje tę kropki nad i.

Jak sama nazwa wskazuje jest to odcień różany z połyskiem złota. 
Piękny, kobiecy, elegancki i dostojny - w sam raz do świątecznego makijażu!

Tak wygląda przy świetle dziennym:

A tak trochę dalej od okna:

Jak widać, odcień jest przepiękny, mieniący się i taki świąteczny.

Ma wspaniałą pigmentację, w zależności czy aplikujemy go palcem czy pędzelkiem, 
efekt jest bardziej lub mniej intensywny. Długo utrzymuje się na powiece. 

Jestem z niego zadowolona, gdyż lubię takie mieniące się dodatki, taki akcent!

Cień kosztuje poniżej 10 zł. 

Jak się Wam podoba odcień, jakie są Wasze ostatnie kolorowe odkrycia?

Jaką bazę na powieki pod cień polecicie? 
Jestem na etapie poszukiwań.

Pozdrawiam ciepło,

Blogging Novi.

wtorek, 11 grudnia 2012

Lakierowe zaskoczenie!

Jako, że nigdy nie byłam lakieromaniaczką, to nie przywiązywałam uwagi do tego, jakie używam i ile ich mam. Do czasu! Wiecie jak to jest, gdy przechodzisz obok i kolor po prostu Ci się podoba i chcesz go mieć, a nuż go użyję! W takich momentach lakier kupujesz, stoi u Ciebie, raz użyjesz a raz nie :)

Ze względu na moje codzienne warunki, w jakich przebywam (oddział szpitalny) nie zawsze wskazane są pomalowane paznokcie, wręcz nawet nie wypada. Jednak przychodzi weekend czy inny wolny czas i ma się ochotę zaszaleć, na stopach przecież można cały czas jakby na to nie patrzeć :)

Zawsze trzymałam moje lakiery na łazienkowej półce, bo przecież dużo ich nie miałam i nie przeszkadzały. Z czasem zestaw powiększał się o coraz to nowe sztuki i okazało się, że bardzo mi jednak na tej półce przeszkadzają i upakowałam je do zamykanej kosmetyczki, która okazała się być na styk! A lakiery naprawdę coraz bardziej mnie interesują. 

Postanowiłam, skoro jest ich już tyle, uwiecznić ich obecny skład i uzmysłowić sobie, z czego mogę korzystać! Trochę tego jest :) I tak chowam się na tle innych Bloggerek!

Muszę zainwestować w takie plastikowe palety z plastikowymi paznokciami, które można pomalować swoimi lakierami. Będę miała je przy sobie podczas zakupów by nie powtórzyć koloru, czy podczas domowego wybierania koloru by łatwiej dobrać odcień. 


Teraz potrzebują ładnego pudełka, by mogły w spokoju czekać każdy na swoją kolej :)

Czy i Ty doznałaś w pewnym momencie zaskoczenia, ile to jednak tych lakierów masz?

Pozdrawiam, 

Blogging Novi.


Zapraszam do mojej poprzedniej notki - 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...